Cała na przód!

photo

Temat: "Żołnierzu, na "Katyń" marsz!"
"Resort obrony chce, by wojsko obejrzało nowy film Andrzeja Wajdy."

Czy na Transformers Pentagon kazał chodzić do kina swoim żołnierzom? Albo na Pearl Harbour?
Tutaj w ewidentny sposób ktoś chce po prostu więcej zarobić na filmie, który nie zbiera dobrych recenzji. Tak jak zarobili na np. "Przedwiośniu" czy "W pustyni i w puszczy".
Policz-130 000x10 zł

Pozdrawiam
J.
Źródło: specops.com.pl/forum/viewtopic.php?t=2792



Temat: Konsolowa DATABASE

no... moze w przyszlosci jeszcze Panther'e, ale poki co chlopaki milcza i nie wyrazili zadnego zainteresowania moimi tekstami - pewnie z powodu ich dlugosci ).


Q@sor, ktoremu udostepniles swoje recenzje na N64, wspominal ze w mailu napisales "chce zachowac prawa, by w przyszlosci moc wspomoc inne serwisy, np. Panther". Mialem nawet napisac do Ciebie list, ale zrezygnowalem z jednego powodu. Podobno jestes rasista, twierdzisz, ze rasa N64 jest najlepsza etc. Niedobrze, niedobrze... lecz na powaznie, to sie odezwe, niebawem. Co do dlugosci, to sie nie martw, przeczytalem w podstawowce "W pustyni i w puszczy", to jest niewatpliwe dluzsze niz wszystkie Twoje recenzje razem wziete.

Blackie mowisz o Axiomacie czy Twilight?
Źródło: retroage.net/forum/viewtopic.php?t=643


Temat: Henryk Sienkiewicz
Hm... ja się przyznam bez bicia, że chyba jestem uprzedzona do Trylogii a to dlatego, że wydawało mi się, że za dużo tam tych walk, co mogłoby mnie znudzić.
Jednak po przeczytaniu Twojej "mini recenzji", Uczniu, skuszę się na Trylogię - obiecuję
Zaś "Krzyżacy" i "W pustyni i w puszczy" bardzo mi się podobały, więc nie pytajcie szczegółowo, skąd te uprzedzenia do Trylogii
Mea culpa; przeczytam na pewno, bo w końcu jak się przekonać najlepiej, jeśli nie przez lekturę?
Źródło: forum-ksiazki.kei.pl/viewtopic.php?t=167


Temat: szukam pani do sprzatania od stycznia - jakie ceny za hr?

Komentarz az sam sie cisnie na usta...

Moze zrobimy liste ostatnio przeczytanych ksiazek i obejrzanych filmow w kinie? recenzje beda mile widziane...

Pozdrawiam


1. "W pustyni i w puszczy" - wciaz jestem pod wrazeniem a najbardziej podobal mi sie Kali !!
Źródło: polska.lu/viewtopic.php?t=4738


Temat: James Patterson: 'Maximum Ride'
Czwarta część opowiada o tym jak Max i Stado uciekają na Antarktyke chyba i tam dowiadują się o ociepleniu globalnym które może nastąpić przez te wszystkie fabryki i filie Iteksu i tak dalej. A no i będą wąty z Kłem i Max;) i ogólnie będzie ciekawie ;))) to wiem.
Aaa no i wiecie że ma być jeszcze szósta część M.R.? Nazywać się będzie "Fang: Maximum Ride novel - The Sky is Falling" jakoś tak . I że Stado leci do Afryki gdzie spotykają tajemniczego bilionera... sory milionera... który chce ich mieć... (aa to już sie robi nudne, wszyscy ich ścigają. xD ale założę się że będzie tak świetnie napisane jak zwykle i fabuła i bla blabla, że książka mnie wciągnie bez reszty:))) ... Dostają krótką wiadomość od jakiejś dziewczyny która przepowiada że "niebo upadnie" a Angela coś gada że Kieł pierwszy umrze. I Max chce go chronić. No i będzie dramat o wiele większy niż przed tem... I sądzęże więcej akcji. =)
Wiem że ta recenzja to tylko strzępki informacji, do tego niedokładnych . No i , hehe, Stado w Afryce. Normalnie w pustyni i w puszczy. xD ;)))
Nie wiem o czym będzie piąta część, wie ktoś? i
I kiedy będzie czwarta część??? do cholery?
Bo wiadomo tylko tyle że "wkrótce". Tak nas świetnie informują na końcu trzeciej części. Normalnie, czuję się oświecona. ;PP
Pozdrawiam fanów
;)))))))))))))))))))))))))))))) Ta książka rządzi. !;D
Źródło: zgromadzenie.nightwood.net/showthread.php?t=4955


Temat: j.angielski - recenzja książki
j.angielski - recenzja książki
  Z angielskiego nigdy nie byłem asem. Zwracam się do Was z prośbą o recenzję książki po angielsku, najlepiej ,,W pustyni i w puszczy"
Za pomoc +2 i Warka.Potrzebuję na jutro
Edit: Proszę o zamknięcie tematu, już sobie poradziłem
Źródło: club-nation.eu/showthread.php?t=161765


Temat: PlayZone - LINK DO PIERWSZEGO NUMERU!
Najbardziej rozbawił mnie tekst "Książki gryzą?", który przeczytałem zaraz na początku.


To poszukajcie wśród znajomych w wieku 10 - 18 lat, którzy czytają więcej niż książkę rocznie...
Dobra - klasy 4-6 z mojej szkoły. Głowy nie dam, ale będzie to ze 150 ludzi. Eee, nikogo nie ma.


Dzisiejsze czytelnictwo wśród młodzieży leży i kwiczy.
Nie powiedziałbym.


Bardzo nie lubię czytać dłuższych tekstów na komputerze. Ja wolę mieć to na papierze. Dlatego jestem zdecydowanym przeciwnikiem e-booków.
Nie wiem czy widzisz, ale też jesteś przeciwnikiem swojego zina czy co to tam jest :]


Stan dzisiejszych lektur szkolnych. W większości wypadków są to naprawdę słabe lektury. Jedynymi lekturami które czytałem naprawdę chętnię to: Robinson Crusoe, Hobbit. Reszta była baardzo średnia lub słaba. Wszystko leży w kompetencjach MEN. Narzekaliśmy na Giertycha, Hall nie jest od niego wcale lepsza... Gdyby do dzisiejszego kanonu lektur wprowadzić pozycje takie jak: Władca Pierścieni, Zmierzch oraz inne książki leżące w kręgu zainteresowań młodzieży, to uwierzcie mi, że efekty przeszłyby najśmielsze oczekiwania.
A później narzekania: "Łeeeeeee, czytałem to już. Nuda i tyle. Już wolałbym czytać "W Pustyni i W Puszczy" albo coś innego".


Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego to dziewczyny lepiej się od was uczą?
Wiem, że ograniczam się tylko do mojej szkoły. Ale u mnie w klasie dziewczyny siedzą pod ścianą i śpią albo rysują :] No i oczywiście wykluczamy fakt, że może to czytać jakaś dziewczyna.


Jeśli chodzi o zin, to lepszymi tekstami są te o dziecku neo i recenzja Beyond Good & Evil.
Źródło: markolf.pl/forum/viewtopic.php?t=6449


Temat: A może coś o literaturze fantasy...
Adam
Ja jakoś leniwy chyba jestem... bo ciężko mi nawet na koniec książki zerknąć, a co dopiero jakbym miał szukać tego po różnych opasłych tomiskach Przyznaję rację Elvirze - przypisy powinny być i to do wszystkich obcych zwrotów, a także ich miejsce nie powinno być na końcu książki, ale na dole strony (tak jak robi się to w 99% przypadków). W sumie i tak jakiś postęp jest - w Sadze przypisów w ogóle nie zaznasz Sam Sapkowski - lubi pokazywać swoją wyższość, to widać zarówno w stylu pisania, jak też w jego wypowiedziach podczas wywiadów. Cóż, mógłby momentami nieco zluzować z tą swoją "erudycją", bo że oczytany jest to można poznać chociażby po jego dziele, a umiejętności rozsądni zawsze ocenią właściwie.

Kończąc temat filmowy... heh, nie chcesz się poddać Stanowczo stwierdzam - też nie jestem znawcą tematu (interesowanie się to jedno, wiedza od A do Z to inna sprawa), nie mam wszystkich danych, po prostu prowadzimy różne dywagacje, które być może poważnie odbiegają od stanu faktycznego. Ale ciągnąc to i pomału kończąc. Czy można było liczyć na większą liczbę widzów? Myślę, że tak. Sapkowski, strasznie popularny autor, książki sprzedające się świetnie, a przecież istnieje jeszcze tzw. drugi obieg, czyli biblioteki oraz pożyczanie od znajomych - z tego można wywnioskować, że z prozą ASa zapoznało się jakieś kilkaset tysięcy Polaków (myślę, że nie będą to dane przesadzone - naprawdę sporo ludzi czytało Wiedźmina). A więc już jest spory rynek docelowy. Szkoły potencjalnie też mogły chodzić na Wiedźmina - przecież to adaptacja literatury. Dalej - szum wokół Władcy Pierścieni, moda na fantasy, to mogło dawać nadzieję, że ludzie ruszą do kin by zobaczyć o czym jest polski przedstawiciel tego gatunku. Zaangażowano Żebrowskiego - przecież jakby nie było to gwiazda polskiego aktorstwa (PT i OiM). I ostatecznie... Wiedźmin powstawał po wysypie polskich megaprodukcji - nawet te, które osiągnęły nie za wielki sukces notowały po 1,5 (Przedwiośnie) do 2,2 mln (W pustyni i w puszczy) widzów. Tak więc myślę, że producenci liczyli na przekroczenie granicy miliona osób na seansach, a i jeżeli byłyby lepsze recenzje to i z rynku wideo byłaby lepsza kasa. No i niezapominajmy o kasie, którą sypnęła TVP - jakby nie serial, to całe finanse wyglądałyby inaczej. Zresztą powiedzmy sobie szczerze - ile to w Polsce kasy wydaje się w niezbyt przemyślany sposób. Choćby te 72 mln zł na Quo Vadis - parodia po prostu. Reżyser - bodajże Marek Brodzki, jego klęska i nie ma co tu gadać. Gościu mógł dużo zyskać, ale zdecydowanie tylko stracił. Pieniędzy na wypromowanie reżysera nigdy się nie daje, raczej tutaj właśnie poszukano oszczędności (choć nie oszukujmy się, jakoś Ci polscy reżyserzy do tego typu filmów mi nie pasują, nie wiem kto mógłby to zrobić o wiele lepiej). Szybkie czytanie - przypomina mi się metodyka, która potrzebna mi jest jak krowie plaża do opalania...

Elvira
Też mam takie odczucia, bo gdy przeglądam księgarnie internetowe i widzę te wszystkie potencjalnie ciekawe książki, to żałuję niemiłosiernie, że nie mam nieograniczonych zasobów czasu i pieniędzy. Zwłaszcza, że są osoby, które przeczytały bardzo dużo i są niesamowicie w tym obcykane. Ogólnie wydaję mi się, że książki to fajne hobby, więc warto się w nim rozwijać...
Źródło: tom.xon.pl/forumfiu/viewtopic.php?t=114


Temat: Bubble Bash
Miało być nudnie, krótko i infantylnie. Takie opinie słyszałem od ludzi którzy grali w Buble Bash’a. Screeny z gry też nie mówiły za dużo. A na pewno nie o potencjalnym hicie i jego wysokiej grywalności. Ot, miała być prosta gra dla dzieci. Ale po pięciu godzinach spędzonych z grą mogę powiedzieć jedno-jestem miło zaskoczony.


Zacznijmy jednak od początku. Gra wita nas „piosenką”(jeśli tak można nazwać melodyjkę MIDI) 99 Luftballons. Miło-ktoś wpadł na bardzo fajny pomysł (możemy się z tym spotkać także w Rock’n’Blocks i Big Range Hunting). Dalej mamy stertę balonów(jak na weselu:D),kraba no i dwóch dzikusów-KALE i MALIA. Drogą dedukcji doszedłem do prostych wniosków-inspiracją dla twórców gry było nasze „W Pustyni i w Puszczy”. Trafiamy do-co ważne, czytelnego-MENU. Mamy do wyboru 3 tryby gry:
-ARCADE MODE- kariera, przygoda, po prostu główny tryb gry
-CRAB FEVER MODE- gramy do upadłego(mnie po 45 minutach bolały palce)
-MORE FUN!- mini gry które odblokowujemy podczas głównego trybu gry
-TUTORIAL- chyba nie trzeba tłumaczyć, co to.

Zajmiemy się trybem ARCADE- bo to on jest najważniejszy. Trafiamy na mapę podzieloną na 10 lokacji. Każda lokacja to 10 poziomów i BOSS, Prosta matematyka i mamy wynik-110 poziomów. Na początku może się to wydawać mało, gdyż pierwsze plansze zajmują nam kilkanaście sekund-ale to tylko na początku. Dalej przychodzi taki moment, że niektóre plansze powtarzamy kilka razy. Zobaczmy więc co gra ma do zaoferowania w kwestii zróżnicowania poziomów. Podzielono je na 5 głównych trybów:
-BALLON ATTACK- jak najszybciej pozbywamy się balonika który jest przyczepiony do kulek.
-DANGER PLATFORM- usuwamy jak najszybciej wszystkie kulki. Platforma na której stoimy co jakiś czas podnosi się do góry, i jeśli dotknie kulek to Game Over.
-SHOOTING GALERY-strzelamy do przelatujących balonów
-BIRD SHOOTER- celujemy w przelatujące ptaki trzymające w dziobie kulki(zdanie ptaki z kulkami mogło się co niektórym źle kojarzyć)
-TIME TRAIL- musimy usunąć wszystkie kulki przed upływem czasu

Co jakiś czas pojawi nam się Secret Level(Hidden Type). Jak już wiadomo po przejściu 10 poziomów jest BOSS. Poziom trudności rośnie wraz z czasem gry, i z niektórymi jest naprawdę ciężko(chociaż ich wygląd na to nie wskazuje-papuga lub pająk nie są tym czego bał się prawdziwy KALI). Twórcy gier takich jak choćby SONIC JUMP mogliby brać przykład z GAMELOFTU- jak się robi Bossów. Ale to tylko moja opinia.

Zasady gry-jeśli ktoś grał w Puzzle Bomble lub Frozen Buble poczuje się jak w domu. Zasady gry są identyczne. Celujemy działkiem strzelającym kolorowymi kulkami, tak aby połączyć ze sobą 3 jednakowe kulki. Sterowanie-jak to u GAMELOFTU-dopracowane. Używamy 3 klawiszy- 4lewo,6prawo,5strzał. Grywalność- bardzo wysoko.Gra zachęca nas do dalszej gry chociażby Giftami które co jakiś czas wypadają z balonów.Są tam między innymi ubrania dla KALEgo,MALII i Kraba(od kiedy to kraby noszą ubrania??) a także cała masa przedmiotów(30).
Dźwięk-oprócz królującego 99 Luftballons, podczas gry przygrywa wiele przyjemnych melodyjek.
Grafika-kolorowo, super wykonane wszystko. Nie ma na co narzekać

Co można napisać na koniec? To że gra jest naprawdę dobra wiecie już po przeczytaniu tej recenzji. A czy warto wydać te 9złotych na grę? Tak bo będziecie do niej co jakiś czas wracali-tak jak ja to robię. Moim zdaniem gra zasłużyła na 9.Do 10 trochę zabrakło(multiplayer albo chociaż ranking wyników-swoją drogą mogliby o tym pomyśleć). Gra potwierdza dobrą formę GAMELOFTU.
Ocena: 9/10

Bubble Bash
Gameloft
Platforma: Java
Typ: Logiczna
Data Wydania: 2006

Źródło http://mobile.gamepress.pl
Źródło: mobilevice.pl/viewtopic.php?t=1058


Temat: musisz się odpowiednio nazywać
W końcu znalazłem czas, żeby coś napisać. A więc z moich obserwacji, jako, że jestem posiadaczem 11- letniego brata, wynika, że dzieciaki w jego wieku (i troszkę starsze) będą czytać, jeśli przedstawi się im coś dla nich - nowoczesnego, napisanego w miarę prostym językiem (co nie znaczy, że prymitywnym) i zrozumiałego. A tymczasem katuje się ich w szkole lekturami, które maja ze sto lat i tym samym zniechęca do czytania czegokolwiek. Wiem co mówię, bo mam 11-letniego brata, który narzeka, że w "W pustyni i w puszczy" nic się nie dzieje i to "w ogóle głupia książka" Tu można się nie zgodzić, bo przecież to Sienkiewicz, każde dziecko powinno znać tę książkę itp.. No ale jakby nie było, ma to już trochę lat i, zwłaszcza przy paczce z Hogwartu, niekoniecznie musi być interesujące. Chociaż pamiętam, że mnie się jeszcze podobało. No ale ja też w jego wieku czytałem Nienackiego i Samochodzika, a nie kaczory donaldy. No i nie miałem telewizorni (smutne dzieciństwo, dzieciaki w szkole gadały o pokemonach, a ja nie wiedziałem o co chodzi ale nie żałuję)



Dzieciaki to chyba najlepsza i najmniej ryzykowna grupa odbiorców literatury/filmu/czegokolwiek - nie czytają przecież recenzji, nie przeglądają jakichś portali fantastycznych, Nowej Fantastyki - "wystarczy" tylko napisać coś, co by ich zainteresowało no i...dotrzeć do nich. Bo to chyba największy problem - sukces tego Heńka opierał się w głównej mierze na odpowiedniej reklamie, PR-owcach i plotkach i mitach o autorce - typu "pisała na serwetkach w knajpie", "po jej mieszkaniu biegały karaluchy" itp. No, ale dzięki mediom i marketingowi wirusowemu HP dotarł do dzieciaków, i podobnie jak pokemony, zawładnął ich umysłami



Ale tak na serio - chyba nigdy przedtem żadna książka dla dzieci nie dostała takiej reklamy - i stąd chyba przekonanie, że książki dla dzieci się nie sprzedają. No bo jak taki mały dzieciak ma namówić rodziców do kupna książki, skoro nie usłyszał o niej w telewizji?



Kwestia oprawy graficznej książki - dziwne jest dla mnie to, że Fabryka wydała "Operację..." i "Norweski Dziennik" tak samo jak każdą swoją książkę. Tak jakby się bali, żeby przypadkiem nie dać okładki, która byłaby zbyt "dziecinna". No i nie wiem czy to w ogóle było jakoś szczególnie promowane? Tu trzeba byłoby pójść śladem innych tego typu książek - zorganizować jakieś czytania po szkołach, spotkania w Empikach, nie wiem no...przynajmniej czytałem, że tak był promowany Heniek - wysyłano darmowe egzemplarze do szkół i organizowano czytania.



To zagadnienie interesuje mnie interesuje też z tego względu, że piszę obecnie coś takiego co mogłoby być właśnie literaturą dla "dzieci i młodzieży". Tylko czy jest sens? Na razie nie mam jakichś sprecyzowanych planów wydania, piszę bo lubię, ale trochę się podłamałem szczerze mówiąc...



Tylko z drugiej strony jak patrzę, że brat woli czytać komiksy z kaczorem donaldem, albo dzieła typu "Szkoła czarodziejów", "Animagi". Tak naprawdę są takie książki! Tylko, że to taki crap, że aż żal ściska. To tak jak pisałeś Andrzeju, tłumaczenia badziewia pisanego na szybko na bazie popularności HP; Eragon to przy tym naprawdę dobra literatura . Matka mu ostatnio wypożyczyła Pratchetta, no ale to to już przegięcie...raczej nie dla niego...
Źródło: weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=1802